- Popatrz mamusiu, światło, popatrz! - Mysz zamiast spać, wdrapała się na okno i podpierając brodę oglądała sąsiednie budynki.
- O, rzeczywiście. Kto tam mieszka?
- Ludzie jacyś. Chyba.
- A myślisz, że mieszkają tam dzieci?
- Tak - bez cienia wahania odparła Mysz. - I przynosi mama niespodzianki! Dzieciom. I dzieci się cieszą, hihihi.
17.11.08
16.11.08
Potrzeby matki
- Kocham cię, Myszko.
- Nie kocham cię teraz! Jesteś dumna?
- Nie.
- Jesteś szczęśliwa?
- Nie Myszko, teraz nie jestem szczęśliwa.
- Ale masz włosy?
- Tak, mam włosy.
- A nosek masz?
- Tak, mam.
- I masz oczki?
- Tak.
- I ręce też masz?
- Tak.
- To wystarczy mamusi.
- Nie kocham cię teraz! Jesteś dumna?
- Nie.
- Jesteś szczęśliwa?
- Nie Myszko, teraz nie jestem szczęśliwa.
- Ale masz włosy?
- Tak, mam włosy.
- A nosek masz?
- Tak, mam.
- I masz oczki?
- Tak.
- I ręce też masz?
- Tak.
- To wystarczy mamusi.
15.11.08
Wyrwane z kontekstu, cz. 2
Mysz jeździła potorami, ale nie dojechała do zoo, bo przyszła Franilla i pożarła żyrafę.
--
- Zaśnij kochanie.
- Nie mogę mamusiu, ja nie umiem. Spać.
--
- Śpij Myszko.
- Nie mam czasu.
--
- Mama, wyskocz mnie na ręce.
--
W samochodzie:
- Przestańcie się śmiać, rodzice!
- Dlaczego? Jest nam wesoło, więc się śmiejemy.
- Ale za głośno śmiejecie się! Obudzicie Frania!
--
- Proszę, mamusiu.
- O, cebula. Dziękuję kochanie, teraz odłożymy ją na miejsce, dobrze?
- Nie, to jest najlepsza cebula. Dla ciebie. Będziesz teraz mogła. Upiec ciasto
--
- Zaśnij kochanie.
- Nie mogę mamusiu, ja nie umiem. Spać.
--
- Śpij Myszko.
- Nie mam czasu.
--
- Mama, wyskocz mnie na ręce.
--
W samochodzie:
- Przestańcie się śmiać, rodzice!
- Dlaczego? Jest nam wesoło, więc się śmiejemy.
- Ale za głośno śmiejecie się! Obudzicie Frania!
--
- Proszę, mamusiu.
- O, cebula. Dziękuję kochanie, teraz odłożymy ją na miejsce, dobrze?
- Nie, to jest najlepsza cebula. Dla ciebie. Będziesz teraz mogła. Upiec ciasto
12.11.08
Na Żwirkach
Na Żwirkach pracuje się ciekawie. Ba, światowo nawet. To Benedykt przejedzie szesnasty, to Condoleezza (dla przyjaciół Condie). I przyjemnie to i prestiżowo.
Ale gdy rano spieszy się człowiek (niejeden, dodajmy) do pracy, to naprawdę, ale to naprawdę chciałoby się, żeby te wszystkie głowy mniej lub bardziej państwowe nie wracały akurat z balu naszego niepodległego.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, których dziś rano zakorkowało - nie martwmy się, następna taka impreza dopiero za dziesięć lat.
Ale gdy rano spieszy się człowiek (niejeden, dodajmy) do pracy, to naprawdę, ale to naprawdę chciałoby się, żeby te wszystkie głowy mniej lub bardziej państwowe nie wracały akurat z balu naszego niepodległego.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, których dziś rano zakorkowało - nie martwmy się, następna taka impreza dopiero za dziesięć lat.
9.11.08
Pecunia non olet
- O, nędzna mamono! - pomyślałem słowami Robinsona Cruzoe na widok tego zdjęcia zrobionego przez Ulę. Natka bawi się monetami z PRL-u i innych państw, których już nie ma, ale dla niej, choć mówi na nie "moneta pieniążek", to tylko ciekawe krążki - każdy inny, każdy z własną długą historią, jedne ciężkie jak grzech, jak 20 z Nowotką, inne lekkie jak piórko, zwłaszcza piątka z rybakiem - zabawne, dźwięczące, błyszczące nic.Pieniądze to dla niej abstrakcja i pewnie nią pozostaną, chyba że krach zaufania spowoduje powrót do monet z kruszcu.
6.11.08
Wieczór jakich wiele, jedyny na świecie
Dziś Natka tradycyjnie nie chciała jeść obiadu, a kiedy oświadczyłem jej, że cukiereczki są tylko na deser po obiedzie, zrobiła podkówkę i powiedziała: "Nie dostanę cujeczka?... Nie dostanę? To okropne!", po czym zaczęła szlochać wtulona w moje ramię. Iść spać wieczorem też nie chciała, to znaczy chciała, ale z Ulą. A że ostatnio w kółko chodzi spać z mamą, uparliśmy się, że tym razem ja ją położę. I znowu szlochy i protesty, potem taktyczne wybiegi po herbatkę zakończone chowaniem się za Ulę na łóżku, i płacz, kiedy ją zaniosłem sztywną i urażoną do pokoju dzieci. Aż puściłem starą płytę z kołysankami-utulankami i pierwszy raz od dawna śpiewałem jej, noszonej na rękach jak niemowlę. I kiedy już pokazała łapką na łóżeczko i ułożywszy ją do snu powiedziałem, że ją kocham, usłyszałem:
- Ja też... kocham cię.
- Ja też... kocham cię.
3.11.08
Pobudka!
- Mamo, obudź się! Już jesień!
--
Rozradowana Mysz wchodzi rano do naszego pokoju, pakuje się do łóżka, podaje zaspanemu Tusiowi przyniesione klocki i radośnie woła:
- Proszę, Wojtusiu, możesz pobawić się.
--
Rozradowana Mysz wchodzi rano do naszego pokoju, pakuje się do łóżka, podaje zaspanemu Tusiowi przyniesione klocki i radośnie woła:
- Proszę, Wojtusiu, możesz pobawić się.
Subskrybuj:
Posty (Atom)