Wracaliśmy z Ulą z dorocznego spuszczania wody (z instalacji działkowej, żeby mróz jej nie rozsadził), gdy luźne rozważania o technice jazdy na śniegu naprowadziły nas na wspomnienie czasów przednarzeczeńskich, kiedyśmy to moją Kaczką, czyli czerwonym Fordem Ka o historii mrocznej jak cienie na ulicy Stalowej, jeździli po zimowej Warszawie, szukając zacisznych miejsc, by móc w spokoju porozmawiać albo pomilczeć sobie. Bo w domach nie przyznawaliśmy się jeszcze w pełni do niespodzianie znalezionego szczęścia, a siedzieć w kawiarni można wprawdzie długo, ale nie można całkiem szczerze się porozumiewać. To najpiękniejszy okres w moim życiu, pomyślałem, i w tym momencie poczułem bardzo silne wrażenie, jakbym patrzył z górskiej ścieżki w dolinę, w miejsce, którędy szliśmy jakiś czas temu, z wysoka takie małe i dalekie. Nie straciło nic na uroku ani znaczeniu, a jednak teraz jesteśmy wyżej.
To w moim wypadku o tyle nowe, że wcześniej, wspominając jakieś dawne dobre czasy, zawsze miałem wrażenie, że patrzę wstecz na bezpowrotnie miniony wiek złoty. Teraz, choć przecież początków wielkiej miłości nie da się z niczym porównać, czuję, że od tamtych czasów świat wiele zyskał. Wzbogacił się o nowe, niesłychanie ważne elementy.
Gdyby ktoś nie wiedział, jakie - to głównie o nich jest ten blog. :)
24.11.08
23.11.08
Dobranoc tatusiu rodzicu, dobranoc mamusiu rodzicu!
Mysz już pożegnała się z nami i położyła z wyraźnym zamiarem zaśnięcia, ale nagle zerwała się, wołając:
- Ojej, nie spomniałam Ryrka! [zapomniałam o Eryku].
- Już przynoszę, kochanie. - Na środku podłogi leżała ulubiona ostatnio przez Mysz paczka przyjaciół. Podałam Eryka.
- Iiii... króliczek. - podałam króliczka - iii... mój gibon - podałam gibbona - iii... jeszcze miś - podałam Kubusia od mamy chrzestnej i sprytnie zabrałam od razu Franklina.
Mysz z wdziękiem ułożyła ulubieńców na poduszkach, każdego z uwagą pogłaskała i zwinęła się w mysi kłębuszek, wyszeptała jeszcze, że jest szczęśliwa i powolutku usnęła. To znaczy... taką mam nadzieję, bo zaraz zasnęłam i nic już nie pamiętam.
Dziękujemy Tosi i Heli - nie tylko nas odwiedziły, ale jeszcze zabrały ze sobą rodziców. Bardzo nam się podobało! Mysz bardzo długo jeździła później po Tochna.blogu - do góry i na dół, do góry i na dół, do góry i na dół... Potem uczyła nas grać w myszy, tylko wciąż nie rozumiemy, dlaczego gra polega na tym, że wszystkie karty ma dostać Mysz? A Franio pod wrażeniem wizyty koleżanek nauczył się wczoraj wspinać na krzesełko, walić się w pierś i ryczeć jak bardzo mały goryl. Pozdrawiamy z myszogrodzkim uśmiechem!
- Ojej, nie spomniałam Ryrka! [zapomniałam o Eryku].
- Już przynoszę, kochanie. - Na środku podłogi leżała ulubiona ostatnio przez Mysz paczka przyjaciół. Podałam Eryka.
- Iiii... króliczek. - podałam króliczka - iii... mój gibon - podałam gibbona - iii... jeszcze miś - podałam Kubusia od mamy chrzestnej i sprytnie zabrałam od razu Franklina.
Mysz z wdziękiem ułożyła ulubieńców na poduszkach, każdego z uwagą pogłaskała i zwinęła się w mysi kłębuszek, wyszeptała jeszcze, że jest szczęśliwa i powolutku usnęła. To znaczy... taką mam nadzieję, bo zaraz zasnęłam i nic już nie pamiętam.
Dziękujemy Tosi i Heli - nie tylko nas odwiedziły, ale jeszcze zabrały ze sobą rodziców. Bardzo nam się podobało! Mysz bardzo długo jeździła później po Tochna.blogu - do góry i na dół, do góry i na dół, do góry i na dół... Potem uczyła nas grać w myszy, tylko wciąż nie rozumiemy, dlaczego gra polega na tym, że wszystkie karty ma dostać Mysz? A Franio pod wrażeniem wizyty koleżanek nauczył się wczoraj wspinać na krzesełko, walić się w pierś i ryczeć jak bardzo mały goryl. Pozdrawiamy z myszogrodzkim uśmiechem!
22.11.08
21.11.08
Mleko? PLU!
Mysz, oddając mi pusty kubeczek po mleku:
- To nie jest to picia! To jest do plucia! PLU!
Bo Natka ostatnio uważa mleko za passé, dla dzieci i niegodne zainteresowania, więc rano tylko podstępem udaje się ją napoić. Do niedawna działało jeszcze podawanie jej kubeczka ze zdawkowym "Potrzymaj", ale zaostrzyła uwagę i teraz trzeba ją podejść, gdy ogląda coś ciekawego w telewizji. Tylko wieczorem, kiedy jest zmęczona, zdarza się jej jeszcze samej poprosić.
Są rodzice, którzy z radością witają to wyzwolenie dziecka od niefortunnej ich zdaniem konieczności (są i tacy, którzy nie uważają podawania dziecku mleka za konieczność, ale to osobny, kryminalny przypadek). Argumentują, że w naturze dorosłe ssaki nie jedzą mleka, więc na pewno nie jest to zdrowe żywienie. Indukcja "naturalne, więc zdrowe" jest fałszywa (kurara też jest naturalna), ale nawet pomijając ten fakt, rodzice nie powinni dokonywać nieodwracalnych wyborów za swoje dzieci, jeśli mogą tego uniknąć. A jeśli dziecko przestanie pić mleko, utraci zdolność jego przyswajania na zawsze.
Dlatego Natka dostanie dziś wieczorem mleczko.
- To nie jest to picia! To jest do plucia! PLU!
Bo Natka ostatnio uważa mleko za passé, dla dzieci i niegodne zainteresowania, więc rano tylko podstępem udaje się ją napoić. Do niedawna działało jeszcze podawanie jej kubeczka ze zdawkowym "Potrzymaj", ale zaostrzyła uwagę i teraz trzeba ją podejść, gdy ogląda coś ciekawego w telewizji. Tylko wieczorem, kiedy jest zmęczona, zdarza się jej jeszcze samej poprosić.
Są rodzice, którzy z radością witają to wyzwolenie dziecka od niefortunnej ich zdaniem konieczności (są i tacy, którzy nie uważają podawania dziecku mleka za konieczność, ale to osobny, kryminalny przypadek). Argumentują, że w naturze dorosłe ssaki nie jedzą mleka, więc na pewno nie jest to zdrowe żywienie. Indukcja "naturalne, więc zdrowe" jest fałszywa (kurara też jest naturalna), ale nawet pomijając ten fakt, rodzice nie powinni dokonywać nieodwracalnych wyborów za swoje dzieci, jeśli mogą tego uniknąć. A jeśli dziecko przestanie pić mleko, utraci zdolność jego przyswajania na zawsze.
Dlatego Natka dostanie dziś wieczorem mleczko.
20.11.08
Rozczarowanie
- Oooo - z zadowoleniem mruknęła Mysz sięgając po coś, co leżało na stole koło monitora. Po chwili przeszła obok mnie z pustą torebką po zielonych skittlesach i bardzo rozczarowana westchnęła: - Eeech, nic z tego, cukiereczków.
18.11.08
Subskrybuj:
Posty (Atom)



