- Filip to bardzo fajne imię. I Kuba. I Agata też. - powiedziałam od niechcenia podczas usypiania MysiKrólików.
- Ktoś tu mówił, że nie planuje więcej dzieci. - z lekką ironią przypomniał Tuś.
- TO NIE JEST ŚMIESZNE! - ostro przerwała moje nowe plany nie śpiąca jeszcze Mysz.
28.11.08
27.11.08
Cytat
- Abrakadabra, mama uśmiechnięta, babcia jest zajęta.
Nie wiem o co mogło Myszce chodzić, ale i tak bardzo mi się spodobało :)
Nie wiem o co mogło Myszce chodzić, ale i tak bardzo mi się spodobało :)
26.11.08
Przyszła jesień
- Zobacz mamusiu, zobacz! - zawołała Mysz, wskazując śnieg na zewnątrz. Ostatnio nauczyła się pokazywać przez okno i mówić, że przyszła jesień, więc mówię:
- Tak, Natalko, przyszła już zima.
- Nie, przyszła jesień!
- Tak, przyszła jesień, ale już sobie poszła i przyszła zima.
- Nie! Przyszła JESIEŃ!
- A jest śnieg?
- Nie!
Mysz próbuje zaciskać usta, ale się śmieje:

- A jest biało za oknem?
- Nie!
Ależ uparta ta Mysz...
- A kolorowe liście są?
- Nie!
Ha! Tu cię mam.
- To znaczy, że jesień już poszła. Jesień jest wtedy, gdy są kolorowe liście, a jak liście opadną, to znaczy, że już sobie poszła.
Trochę zbita z tropu Natka popatrzyła chwilę przez okno i rozpromieniła się:
- Zobacz, są! Są liście! Jest jesień! - krzyknęła, pokazując ostatnie liście na czubku krzaku bzu pod naszym oknem.
I właściwie ma rację - śnieg śniegiem, ale jesień to jednak jest i do 21 grudnia jeszcze nas nie opuści. Ależ mądre to nasze Myszątko.
- Tak, Natalko, przyszła już zima.
- Nie, przyszła jesień!
- Tak, przyszła jesień, ale już sobie poszła i przyszła zima.
- Nie! Przyszła JESIEŃ!
- A jest śnieg?
- Nie!
Mysz próbuje zaciskać usta, ale się śmieje:

- A jest biało za oknem?
- Nie!
Ależ uparta ta Mysz...
- A kolorowe liście są?
- Nie!
Ha! Tu cię mam.
- To znaczy, że jesień już poszła. Jesień jest wtedy, gdy są kolorowe liście, a jak liście opadną, to znaczy, że już sobie poszła.
Trochę zbita z tropu Natka popatrzyła chwilę przez okno i rozpromieniła się:
- Zobacz, są! Są liście! Jest jesień! - krzyknęła, pokazując ostatnie liście na czubku krzaku bzu pod naszym oknem.
I właściwie ma rację - śnieg śniegiem, ale jesień to jednak jest i do 21 grudnia jeszcze nas nie opuści. Ależ mądre to nasze Myszątko.
24.11.08
Pączkujący świat
Wracaliśmy z Ulą z dorocznego spuszczania wody (z instalacji działkowej, żeby mróz jej nie rozsadził), gdy luźne rozważania o technice jazdy na śniegu naprowadziły nas na wspomnienie czasów przednarzeczeńskich, kiedyśmy to moją Kaczką, czyli czerwonym Fordem Ka o historii mrocznej jak cienie na ulicy Stalowej, jeździli po zimowej Warszawie, szukając zacisznych miejsc, by móc w spokoju porozmawiać albo pomilczeć sobie. Bo w domach nie przyznawaliśmy się jeszcze w pełni do niespodzianie znalezionego szczęścia, a siedzieć w kawiarni można wprawdzie długo, ale nie można całkiem szczerze się porozumiewać. To najpiękniejszy okres w moim życiu, pomyślałem, i w tym momencie poczułem bardzo silne wrażenie, jakbym patrzył z górskiej ścieżki w dolinę, w miejsce, którędy szliśmy jakiś czas temu, z wysoka takie małe i dalekie. Nie straciło nic na uroku ani znaczeniu, a jednak teraz jesteśmy wyżej.
To w moim wypadku o tyle nowe, że wcześniej, wspominając jakieś dawne dobre czasy, zawsze miałem wrażenie, że patrzę wstecz na bezpowrotnie miniony wiek złoty. Teraz, choć przecież początków wielkiej miłości nie da się z niczym porównać, czuję, że od tamtych czasów świat wiele zyskał. Wzbogacił się o nowe, niesłychanie ważne elementy.
Gdyby ktoś nie wiedział, jakie - to głównie o nich jest ten blog. :)
To w moim wypadku o tyle nowe, że wcześniej, wspominając jakieś dawne dobre czasy, zawsze miałem wrażenie, że patrzę wstecz na bezpowrotnie miniony wiek złoty. Teraz, choć przecież początków wielkiej miłości nie da się z niczym porównać, czuję, że od tamtych czasów świat wiele zyskał. Wzbogacił się o nowe, niesłychanie ważne elementy.
Gdyby ktoś nie wiedział, jakie - to głównie o nich jest ten blog. :)
23.11.08
Dobranoc tatusiu rodzicu, dobranoc mamusiu rodzicu!
Mysz już pożegnała się z nami i położyła z wyraźnym zamiarem zaśnięcia, ale nagle zerwała się, wołając:
- Ojej, nie spomniałam Ryrka! [zapomniałam o Eryku].
- Już przynoszę, kochanie. - Na środku podłogi leżała ulubiona ostatnio przez Mysz paczka przyjaciół. Podałam Eryka.
- Iiii... króliczek. - podałam króliczka - iii... mój gibon - podałam gibbona - iii... jeszcze miś - podałam Kubusia od mamy chrzestnej i sprytnie zabrałam od razu Franklina.
Mysz z wdziękiem ułożyła ulubieńców na poduszkach, każdego z uwagą pogłaskała i zwinęła się w mysi kłębuszek, wyszeptała jeszcze, że jest szczęśliwa i powolutku usnęła. To znaczy... taką mam nadzieję, bo zaraz zasnęłam i nic już nie pamiętam.
Dziękujemy Tosi i Heli - nie tylko nas odwiedziły, ale jeszcze zabrały ze sobą rodziców. Bardzo nam się podobało! Mysz bardzo długo jeździła później po Tochna.blogu - do góry i na dół, do góry i na dół, do góry i na dół... Potem uczyła nas grać w myszy, tylko wciąż nie rozumiemy, dlaczego gra polega na tym, że wszystkie karty ma dostać Mysz? A Franio pod wrażeniem wizyty koleżanek nauczył się wczoraj wspinać na krzesełko, walić się w pierś i ryczeć jak bardzo mały goryl. Pozdrawiamy z myszogrodzkim uśmiechem!
- Ojej, nie spomniałam Ryrka! [zapomniałam o Eryku].
- Już przynoszę, kochanie. - Na środku podłogi leżała ulubiona ostatnio przez Mysz paczka przyjaciół. Podałam Eryka.
- Iiii... króliczek. - podałam króliczka - iii... mój gibon - podałam gibbona - iii... jeszcze miś - podałam Kubusia od mamy chrzestnej i sprytnie zabrałam od razu Franklina.
Mysz z wdziękiem ułożyła ulubieńców na poduszkach, każdego z uwagą pogłaskała i zwinęła się w mysi kłębuszek, wyszeptała jeszcze, że jest szczęśliwa i powolutku usnęła. To znaczy... taką mam nadzieję, bo zaraz zasnęłam i nic już nie pamiętam.
Dziękujemy Tosi i Heli - nie tylko nas odwiedziły, ale jeszcze zabrały ze sobą rodziców. Bardzo nam się podobało! Mysz bardzo długo jeździła później po Tochna.blogu - do góry i na dół, do góry i na dół, do góry i na dół... Potem uczyła nas grać w myszy, tylko wciąż nie rozumiemy, dlaczego gra polega na tym, że wszystkie karty ma dostać Mysz? A Franio pod wrażeniem wizyty koleżanek nauczył się wczoraj wspinać na krzesełko, walić się w pierś i ryczeć jak bardzo mały goryl. Pozdrawiamy z myszogrodzkim uśmiechem!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



