16.1.10

Pochwała przed frontem kompanii

- Proszę bardzo. Nie ma tu już nic zielonego, Myszko, bo wyjadłem wszystkie brokuły.
- Dziękuję. Jesteś bardzo dzielnym tatusiem.

8.1.10

Trzeba mieć priorytety

- Natka! - huknęło jak z armaty. Mysz okrągłymi oczami spojrzała na tatę, któremu chyba coś odbiło, bo ona przecież siedzi sobie grzecznie na sedesie i siusia.
- Dlaczego mnie nie zawołałaś! Trzeba było mu coś powiedzieć! Zobacz, co narobił!
Faktycznie - brudna woda z wiadra rozlewała się wielką kałużą z mopa, którym Królik na wzór taty próbował myć podłogę w łazience.
- On jest mały, a ty powinnaś krzyknąć "Franiu, nie wolno"!
***
Tego wieczoru Tata na Myszogrodzie wzdychał i stękał, jakby był to wieczór wigilijny z jego kilkunastoma potrawami. Wreszcie przemówił do swej małżonki w te słowa:
- Nie możemy od nich oczekiwać, żeby donosili na siebie, prawda?
- Prawda. Już lepiej niech przeciw nam spiskują.
I na tym na razie stanęło.

7.1.10

Trudy życia codziennego


- Ktoś mnie ciągle budzi i budzi rano, a ja lubię sobie spaaać - poskarżyła się Mysz idąc wieczorem do łóżka.

2.1.10

Sto lat Króliczku, sto lat!


1.1.10 Króliczek skończył dwa lata!
Wszystkiego najlepszego, Synku!

26.12.09

Postęp

Wczoraj Królik na widok zdjęcia dziadka wydał z siebie radosne "dzadza!", dziś za delicję narodził Mamę na Myszogrodzie słowem "dzieguje", słysząc melodyjkę z zabawki krzyknął "Ojejku! Gra!", a pytany, czy chce soczek, odpowiedział "chce".
Jeśli jest to postęp geometryczny, jutro powinno być 9 słów, jeśli tylko arytmetyczny, to 5, a jeśli nie będzie żadnych, to i tak jest to wielki postęp.
Pewnie Króliczek szykuje przemówienie z okazji swoich drugich urodzin, a to już za pięć dni.

11.12.09

Teoria spisku

W przeciwieństwie do Mamy na Myszogrodzie pracuję w korporacji. Ma to swoje zady i walety, a jedną z walet, a może zad, jest darmowa kawa.
I to nie byle lura, ale kawa parzona przez automatyczny ekspres ciśnieniowy ze świeżo zmielonych ziaren.
Ale przecież korporacja nie robi nic tylko po to, aby pracownikom było dobrze. Jej celem istnienia jest przynoszenie zysków. Jak rozdawanie peonom darmowej kawy może przyczyniać się do zwiększania dochodu?
Mam dwie teorie spiskowe na ten temat.
Pierwsza jest oczywista - kawa jest po to, żebyśmy wydajniej pracowali i nie spali nad robotą.
Druga już mniej - po tej kawie zawsze chce mi się spać, więc pewnie dosypują do niej środków uspokajających, żebyśmy się nie burzyli.
Problem w tym, że te teorie wzajemnie się wykluczają.
Jeszcze większy problem, że jak znam korporacje, obie mogą być prawdziwe.

1.12.09

Dopłata za miejce dla niepalących

Tak się złożyło, że musiałam dziś jechać do pracy taksówką. Nie lubię taksówek. Nie lubię taksówkarzy. Nie umiem się z nimi dogadać, a w dodatku ciągle zajeżdżają mi drogę. O, przepraszam, we wtorek jeden pan mnie wpuścił na swój pas.
Martwię się, że na pobliskim postoju znowu trafi mi się jakaś najdroższa firma.
- Wcale nie musisz wsiadać do pierwszej - uspokaja mnie Tuś.
- Jak to? To tak można? - ja, taksówkowa analfabetka, nie umiem tego sobie wyobrazić. No bo jak to jest, skoro ustawiają się w kolejce, to się na siebie nie poobrażają jak wsiądę na przykład do środkowego?
- Ja ostatnio wybrałem takie stare volvo, bo mi się podobało, a stało akurat ostatnie.
- Achaaaaaa.
Wychodzę z domu zaopatrzona w dodatkową gotówkę na przejazd i plan wyboru optymalnego pojazdu. Stoją trzy taksówki. Oglądam je sobie jeszcze przed przejściem przez jezdnię - jak nieufność, to nieufność - w końcu jeden z nich będzie wiózł do pracy matkę moich dzieci!
Trzecia właściwie od razu odpadła - napis mi się nie podobał. Ja, klient, znaczy pan, nie pojadę taką podejrzaną taryfą!
Druga to co prawda najbrzydszy samochód świata, bo fiat multipla z paskudną naroślą na nosie (nawet u łabędzi wzbudza to we mnie odrazę, a co dopiero w tym maszkaronie), ale za to jest z "wawa taxi", a ja lubię tę firmę. Poza tym pierwsza w kolejce stoi jedna z najdroższych korporacji. Wybieram więc sobie to samochodowe Quasimodo. Pokonuję w sobie całe moje obrzydzenie do tego paskudztwa i już, już łapię za klamkę, gdy nagle...
!!!PAPIEROS!!!
Z uchylonego okna tego maszkarona wychyliła się łapa z papierochem! O nie! tego już było dla mnie za wiele! W życiu nie wsiądę do tej karykatury auta! Nie ma mowy!
I co? Oczywiście pojechałam pierwszą taksówką. Oczywiście najdroższa była. A pan taksówkarz był... bardzo sympatyczny! Był wczoraj u szwagra na działce i okropnie przemarzł. Nie lubi kiedy jest taka paskudna pogoda i woli trzaskający mróz, byle słonko świeciło. Zaspał dziś trochę przez tę działkę, ale wygrzał się w końcu. I bardzo się cieszył, że miał taki miły kurs na początek dnia.
I wiecie co? Podczas całej naszej jazdy nikomu nie zajechał drogi! Bardzo fajnie mi się z nim jechało do pracy - spokojnie, miło i bezpiecznie. A że był najdroższy? Cóż, miejsca dla niepalących to w dzisiejszych czasach luksus - trzeba czasem dopłacić.
PS. Tuś się ze mną spiera w kwestii najbrzydszych samochodów świata. I uważa, że najbrzydszy nie jest fiat multipla, tylko mój numer dwa na liście. Zamiast narośli na nosie narośl na plecach? I komuś zapłacili za zaprojektowanie czegoś takiego?
Co do trzeciego miejsca jesteśmy już zgodni - wygrał Ssangyong Rexton.