30.4.09

Nagroda

- Mamo, chce nagrodę!
- Dobrze kochanie, ale najpierw przygotujemy śniadanko, potem je zjemy i wtedy dostaniesz nagrodę.
- NIE! Nie chcę żadnego śniadanka!
- Ojej, to za co miałaby być ta nagroda?
- Za to, że nie zjadłam śniadanka!

25.4.09

Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie

Na Mszy Świętej dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz...
Na szczęście ich zachowanie księży nie razi, przynajmniej w naszym kościele. Mama Chrzestna Tusia opowiadała mi, jak podczas jednego z nabożeństw małe dziecko zaczęło tańczyć wokół Stołu. Głoszący właśnie kazanie ksiądz z uśmiechem powiedział:
- Chwalmy Pana śpiewem i tańcem!
Staramy się zabierać MysiKróliki na msze dla dzieci - wtedy mogą sobie biegać, skakać, a nawet, o zgrozo, śmiać się! Każdy, kto przychodzi na dziecięcą mszę, powinien przyjąć do wiadomości, że to dzieci określają tu zasady Dobrej Modlitwy.
Niestety nie zawsze można się wybrać na dziecięcą mszę. Zwłaszcza ostatnio, w tygodniach poprzedzających WIELKĄ Wielką Sobotę, zabieraliśmy dzieci na wiele mszy dla dorosłych, bo Tuś był, jakby to po świecku powiedzieć, honorowym wiernym. Był jak pan młody na ślubie i uroczystość bez niego, a zatem i bez naszych dzieci, nie mogła się odbyć.
Niestety mimo ogromnej zachęty Ojców i ich zapewnień, że dzieci NAPRAWDĘ NIE PRZESZKADZAJĄ, zawsze znalazła się co najmniej jedna pani, której ich obecność nie odpowiadała. Taka osoba zwykle starała się nawiązać kontakt wzrokowy, żeby pokazać nam swoją wielką dezaprobatę, żeby nie powiedzieć, pogardę.
Na przykład podczas Mszy Św. z obrzędem przekazania Modlitwy Pańskiej, powstrzymałam Mysz od radosnego biegania po kościele zwyczajnie z nią spacerując. Trwało kazanie, a ja szłam trzymając Natkę za rękę. Słychać było tylko kazanie. Nagle jedna z pań odezwała się do mnie:
- Przeszkadza mi pani w modlitwie!
- Tak, tak, mi też to przeszkadza - odezwała się następna kobieta.
- Oj tak, przez panią nie mogę się modlić! - kolejna, nazwijmy to, uwaga.
Było ciężko, ale jednak powstrzymałam się - to nie był czas na awantury, więc uśmiechnęłam się do nich i odeszłam. Odeszłam, choć na usta cisnęło mi się jedno:
On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: "Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto więc uniży się jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim."
Mt 18.2

fot. Magnee, podczas Chrztu Św., na którym połowa zarezerwowanej dla naszej rodziny ławki została zajęta przez starszą panią, której zupełnie nie pasowało, że razem z nią siedzą w ławie jakieś małe dzieci.

Mysz pocieszycielka

Choróbska nas nie opuszczają. Kolej znów padła na mnie i wylądowałam w łóżku wygrzewając się i wysypiając (mmmm... zwłaszcza to ostatnie jest bardzo słusznym wskazaniem lekarskim). W "wolnych chwilach" mogę nawet poczytać, co już ociera się o dawno zapomniany luksus.
Wczoraj właśnie czytałam sobie w najlepsze, gdy przyszła Mysz. Wzięła moją książkę i z wielkim współczuciem popatrzyła na mnie, mówiąc:
- Ojej, nie ma obrazków.
Natychmiast przyniosła mi jedną ze swoich kolorowych książeczek, mówiąc:
- Proszę, słonko!

Piękna Helena

Słonecznego dnia 22 kwietnia przyszła na świat piękna Helena
- siostra cioteczna Franiowa i Natalkowa, śliczna i zdrowa!
Rośnij, Helenko, dalej taka piękna i kochana.
PS. Helenka zachowała się jak prawdziwa dama - wybrała na urodziny dzień przed imieninami wujka i dzień po urodzinach królowej Elżbiety II.

23.4.09

Piękne słówka i nie tylko

Z dumą wsłuchujemy się w nowe słówka Królika. Wczoraj wskazał na Mysz, mówiąc "Nata!"
Tuś z radością chwycił go na ręce i zapytał:
- A gdzie teraz jest Natka?
Królik wyciągnął rączkę - Tama!
Żebyśmy się zanadto nie cieszyli, następnego dnia Mysz, siłując się z opornym światem, mruknęła pod nosem:
- O kurde!

22.4.09

Franiozagadka

Królik wciąż w zasadzie nie używa na codzień słów poza tata i mama, ale czasem odsłania nam zaskakujące głębie swojego rozwoju psychicznego. Na przykład dziś znalazł na podłodze przezrocze z wizerunkiem buta łyżwiarskiego, podniósł je i oświadczył głośno: "Butabut!". I nie chodzi tu o to że zna to pojęcie, ale o to, że używa abstrakcji, bo to przecież był tylko wizerunek buta.

Orzechy

- To są orzechy takie niesmaczne, bo są plastikowe. Z nich maszyna robi niedobry obiad.