- Co to jest, Mamusiu?
- To jest Ciało Chrystusa.
- Acha, ja też chcę Ciało Chrystusa.
- Jesteś jeszcze troszkę za malutka, wiesz?
- Jak to?
- Musisz poczekać jeszcze 5 lat, kochanie.
- Acha, dobrze.
--
- Pójdziesz z nami do Komunii, Myszko?
- Ale znowu nie dostanę tego ciasteczka, które wszyscy inni dostają!
(...)
- I znowu ojciec Kasper nie dał mi ciasteczka!
- Bo jesteś jeszcze za malutka, kochanie.
- Musiałam być taka dużej urodzona?
- Tak, musiałabyś być wcześniej urodzona.
- Acha.
--
- Mamo, mamo, zobacz, piję ten soczek i jestem większa, widzisz?
- Tak, kochanie.
- I jak wypiję, to będę duża i dostanę ciasteczko, wiesz? Ojciec Kasper mi da!
16.8.09
7.8.09
Najtrudniejszy język na świecie
- Franiu, nie spychniaj mnie!
- Natko, mówi się "nie spychaj".
- Franiu, nie spychaj mnie! Ja nie chcę być spychniona! Mamo, Franio mnie robi spychnioną!
- Natko, to się nazywa "zepchnięta".
- Franiu, ja nie chcę być zepchnięta! Mamo, Franio chce mnie zepchnąć!
- Franiu, nie spychaj Natki!
- Natko, mówi się "nie spychaj".
- Franiu, nie spychaj mnie! Ja nie chcę być spychniona! Mamo, Franio mnie robi spychnioną!
- Natko, to się nazywa "zepchnięta".
- Franiu, ja nie chcę być zepchnięta! Mamo, Franio chce mnie zepchnąć!
- Franiu, nie spychaj Natki!
Duże, duże!
Rozmawiam przez telefon, leżąc na łóżku (bo boleśnie kopnięta w głowę przez skaczącą z oparcia Mysz uznałam, że teraz mama ma relaks). Królik mozolnie wspina się z podłogi wprost na mój brzuch.
- Uch, wspina się na mnie to małe - mówię do telefonu.
Natka układa się wygodnie w poprzek mnie.
- Powiedz, że wspina się na ciebie to duże.
- Uch, wspina się na mnie to małe - mówię do telefonu.
Natka układa się wygodnie w poprzek mnie.
- Powiedz, że wspina się na ciebie to duże.
29.7.09
Sąd rodzinny
- FRRRANEK!!! - rozlega się nagle Myszokrzyk
- UAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - tuż potem uruchamia się Królicza syrena alarmowa.
- Dzieci, dzieci, co się stało?
- Bo Franek mi...
I znowu się zaczyna.
- A ty co zrobiłaś, Myszko? A dlaczego to i tamto? - całe okropne dochodzenie...
To nieustanne rozstrzyganie sporów wpędza mnie czasem w naprawdę głęboki dołek. Rano racja była po jednej stronie, wieczorem jest znowu po drugiej. A my ciągle tylko Wysoki Sąd Ojciec albo Matka Wysoka Sędzina - też mi władza! Skąd właściwie mamy wiedzieć, kto tak naprawdę ma rację? Najchętniej wcale bym tego nie rozstrzygała, bo i po co, ale dziecięcego poczucia sprawiedliwości nie wolno lekceważyć. A potem jeszcze jaką (i czy w ogóle) karę zastosować? Zwłaszcza, że w naszym przypadku jeden z adwokatów jest baaaardzo wygadany, a drugi i tak zawsze niepocieszony, bo albo przegrał albo przykro mu, że Mysz jest smutna.
Kodeksu praw nie ma, bo i nie może być, kiedy podsądni ciągle wszystkiego się uczą, a wykroczenia i tak w końcu wpadają do worka "ale to było niechcący".
A ja wcale nie przypadkiem nie studiowałam prawa. Ja nie chcę rozstrzygać o winach, wyznaczać kar, zbierać aktów pokuty. Czy macierzyństwo to nie mogłyby być tylko uśmiechy, oklaski i kwiaty?
- UAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! - tuż potem uruchamia się Królicza syrena alarmowa.
- Dzieci, dzieci, co się stało?
- Bo Franek mi...
I znowu się zaczyna.
- A ty co zrobiłaś, Myszko? A dlaczego to i tamto? - całe okropne dochodzenie...
To nieustanne rozstrzyganie sporów wpędza mnie czasem w naprawdę głęboki dołek. Rano racja była po jednej stronie, wieczorem jest znowu po drugiej. A my ciągle tylko Wysoki Sąd Ojciec albo Matka Wysoka Sędzina - też mi władza! Skąd właściwie mamy wiedzieć, kto tak naprawdę ma rację? Najchętniej wcale bym tego nie rozstrzygała, bo i po co, ale dziecięcego poczucia sprawiedliwości nie wolno lekceważyć. A potem jeszcze jaką (i czy w ogóle) karę zastosować? Zwłaszcza, że w naszym przypadku jeden z adwokatów jest baaaardzo wygadany, a drugi i tak zawsze niepocieszony, bo albo przegrał albo przykro mu, że Mysz jest smutna.
Kodeksu praw nie ma, bo i nie może być, kiedy podsądni ciągle wszystkiego się uczą, a wykroczenia i tak w końcu wpadają do worka "ale to było niechcący".
A ja wcale nie przypadkiem nie studiowałam prawa. Ja nie chcę rozstrzygać o winach, wyznaczać kar, zbierać aktów pokuty. Czy macierzyństwo to nie mogłyby być tylko uśmiechy, oklaski i kwiaty?
23.7.09
Piosenek ciąg dalszy
... i jest na dworze...
i pada deszcz...
i nie wiem co zrobić...
nasza rodzina...
ducha świętego...
bardzo dziękujemy za...
królestwo cioci Aaani
świętojańskie...
serce bije, serce bije z radości sto lat
i pada deszcz...
i nie wiem co zrobić...
nasza rodzina...
ducha świętego...
bardzo dziękujemy za...
królestwo cioci Aaani
świętojańskie...
serce bije, serce bije z radości sto lat
17.7.09
Myszka zmienną jest
Ponieważ jeśli chodzi o typowo kobiecą zmienność nastrojów i ogólną nieodgadnioność (jest takie słowo? no to już jest), Ula jest raczej nietypową przedstawicielką swej płci i zawsze da się z nią dojść do tego, o co chodzi, los uznał za słuszne i sprawiedliwe obdarzyć mnie kobietą wprawdzie miniaturową, ale za to stupięćdziesięcioprocentowo zmienną i nieodgadnioną.
Przed wyjściem do pracy:
"Mamo, tata mnie obślinił!"
Po wyjściu do pracy:
"Taaatoooo!!!" i straszny, rozpaczliwy płacz, bo Natka chce buziaka.
Oba stany dzieli mniej więcej 30-sekundowa przepaść.
Przed wyjściem do pracy:
"Mamo, tata mnie obślinił!"
Po wyjściu do pracy:
"Taaatoooo!!!" i straszny, rozpaczliwy płacz, bo Natka chce buziaka.
Oba stany dzieli mniej więcej 30-sekundowa przepaść.
16.7.09
Ugryzienia i inne kąpielowe bąbelki.
- O tutaj mnie boli, mamusiu, zobacz - podczas kąpieli Mysz pokazała mi komaropodobny ślad w okolicach nerek.
- Ojej, coś Cię tu chyba dziabnęło.
- Taaak, jakiś drapieżnik.
--
- Mamo, mamo, juuuż.
- Koniec kąpieli?
- Tak, zobacz jaka już jestem czyściutka. Czyściusieńka.
--
- Mamo, już się wykąpałam.
- Dobrze kochanie, już idę.
- Mamo, mamo, szybciutko! Szybciutko, szybciutko, bo płyną krokodyle!
--
Po kąpieli:
- Myszko, mogę cię ubrać już?
- Nie! Jeszcze nie. - jest bardzo gorąco, więc wcale się Myszy nie dziwię.
- Chociaż majteczki ci założę.
- Nie. Idę do pracy wiesz?
A później jeszcze zmiana strategii:
- Jestem psem, jestem psem, JESTEM PSEEEEM!
- Nie kochanie, jesteś człowiekiem. Jesteś dziewczynką.
- Nie! Jestem psem, a psy nie mają majtek! Psy nie mają majtek, tylko futro!
Rozbroiła mnie i zgodziłam się.
- Mamo, ja chce być człowiekiem!
- Ojej, coś Cię tu chyba dziabnęło.
- Taaak, jakiś drapieżnik.
--
- Mamo, mamo, juuuż.
- Koniec kąpieli?
- Tak, zobacz jaka już jestem czyściutka. Czyściusieńka.
--
- Mamo, już się wykąpałam.
- Dobrze kochanie, już idę.
- Mamo, mamo, szybciutko! Szybciutko, szybciutko, bo płyną krokodyle!
--
Po kąpieli:
- Myszko, mogę cię ubrać już?
- Nie! Jeszcze nie. - jest bardzo gorąco, więc wcale się Myszy nie dziwię.
- Chociaż majteczki ci założę.
- Nie. Idę do pracy wiesz?
A później jeszcze zmiana strategii:
- Jestem psem, jestem psem, JESTEM PSEEEEM!
- Nie kochanie, jesteś człowiekiem. Jesteś dziewczynką.
- Nie! Jestem psem, a psy nie mają majtek! Psy nie mają majtek, tylko futro!
Rozbroiła mnie i zgodziłam się.
- Mamo, ja chce być człowiekiem!
Subskrybuj:
Posty (Atom)