27.9.11

Nic w przyrodzie nie ginie

Są takie zdania, których nienawidzimy szczerą niekłamaną nienawiścią. Nienawidzimy, ale i tak powtarzamy do znudzenia.
I oczywiście bez skutku:
"posprzątajcie pokój"
"pozbierajcie klocki"
"nie rozrzucajcie skarpetek"
"ta zabawka jest za droga"
"wystarczy już słodyczy"
i pięć tysięcy innych paskudztw, których obiecywaliśmy sobie nigdy nie używać względem własnych dzieci. (Mi udało się dotrzymać tej obietnicy chyba tylko w jednym wypadku: MysiKróliki nie wiedzą co to "zostawcie rodzynki, są do ciasta" - MnM)(Mi też, nigdy nie usłyszały ode mnie "bo tak się robi" - TnM)
Powtarzamy te mantry do znudzenia i załamani sądzimy, że oni nic sobie z tego nie robią. Zamieniamy się w karykatury własnych rodziców, gdy nagle w samym środku Jasia i Małgosi słychać głos Myszy:
- Jacy oni są grzeczni! Oni na pewno mają porządek w pokoju!
albo gdy Królik zdobył już piątą naklejkę za grzeczność i planuje wyprawę po nagrodę:
- Mamo, a kupisz mi za drogą zabawkę?

14.9.11

Wespół w zespół

Mama na Myszogrodzie: A wiecie, co będziemy dziś robić po powrocie z przedszkola?
MysiKróliki: BAWIĆ SIĘ!
Mama na Myszogrodzie: Też, ale głównie będziemy razem sprzątać Wasz pokój.
MysiKróliki: Oj nieeeee.
Mama na Myszogrodzie: Ale kochani, na razie jest taki bałagan, że nie można nikogo zaprosić.
Królik: Tak, nie można zaprosić Igi do takiego brudnego pokoju.
Mysz: Ani Tosi! Mamo, a pamiętasz jak ja kiedyś sprzątałam? Swój pokój sprzątałam. Sama!
Mama na Myszogrodzie: Kiedy kochanie?
Mysz: No w grudniu. Sama, samiuteńka i NIKT mi nie pomagał!

hmm... no rzeczywiście nie pamiętam.

Mysz: A wiesz co zrobimy jak znowu przyjdzie św. Mikołaj? Znowu posprzątamy! I będziemy tak sprzątać razem! Zespołowo! Tak wszyscy RAZEM! WSPÓLNYMI SIŁAMI!

Ech, żeby ten św. Mikołaj przychodził częściej... No tak chociaż raz w miesiącu...

21.8.11

Przemoc domowa

- Mamo, zobacz, jaką znalazłam naszą starą książkę! To o bandytach! Mamo, jak to się nazywa, kiedy się tak leje dziecko po głowie?
- SŁUCHAM?!?!
- No mamo, wtedy, kiedy się tak leje dziecko po głowie, takie malutkie dziecko!
Widząc moje zdumienie, Mysz pokazała gestem wylewanie sobie czegoś na głowę.
- Aaaaaa! Chrzest!
- Tak! No to jak był chrzest Mai, to tatuś kupił mi tę książkę, wiesz? O popatrz!
I Mysz podała mi "Powrót taty".

PS Tak naprawdę to Mysz sama sobie wybrała i kupiła tę książkę, Tuś tylko dał jej pieniądze.

19.7.11

Czas na... dietę

Ciąg dalszy emeryckiego tematu rozciągnął się w nieoczekiwanym kierunku. Po urodzinach Mamy na Myszogrodzie Mysz była słyszana, jak mówi Magnusowi:
- Kiedy moja mama była młoda...
- Twoja mama jest młoda, Natko.
- No coś ty! Jest już stara! Wiesz, które miała urodziny? Dziesiąte! Ma DZIEWIĘĆDZIESIĄT lat!
A dziś na rowerkach z Tatą zagaiła refleksyjnie:
- Kiedy będę młoda, to będę dorosłą kobietą i będę rodzić dzieci.
- A teraz jaka jesteś?
- Jeszcze młodsza!
- A ja?
- Też jesteś młody.
- Dziękuję!
- A wiesz, dlaczego dla nas jesteście starzy, jak dziadkowie? Bo jesteście tacy GRUBI!

Hm. A ponton mnie unosił, nawet zalany, chociaż ma nośność 55 kg.

14.7.11

Czas na emeryturę

Po urodzinach Myszy nadszedł czas urodzin Mamy na Myszogrodzie:
Mysz: Mamo, które będziesz miała jutro urodziny?
Mama na Myszogrodzie: A który dziś jest? Dwa tysiące jedenasty, no to trzydzieste czwarte.
Mysz: COOO? Mamo, to ty już powinnaś... być BABCIĄ!

Brzuszki hermetyczne

Wybierając smakołyki do przygotowania na przyjęcie urodzinowe, czytamy sobie przepisy przygotowania:
Mama na Myszogrodzie: niebiańskie różane pianki, "... gdy masa stwardnieje pokroić, umieścić w papilotkach i przechowywać w szczelnym pojemniku"
Mysz masując się po brzuszku: Czyli zjeść!
Mama na Myszogrodzie: czekoladowe krówki, "... gdy masa stwardnieje pokroić, umieścić w papilotkach i przechowywać w szczelnym pojemniku"
Mysz masując się po brzuszku: Czyli zjeść!
Mama na Myszogrodzie: maślankowe ciasteczka, "... gdy masa stwardnieje pokroić, umieścić w papilotkach i przechowywać w szczelnym pojemniku"
Mysz masując się po brzuszku: Czyli zjeść!
I tak: pianki wyszły niebiańsko, ciasteczka się zsiadły, a krówki nie stwardniały i dzięki temu mieliśmy przepyszny czekoladowy sos do owoców! Genialne te nasze brzuszki!

7.7.11

Pięć lat!

Mysz: A ja mam dziś urodziny! I pojutrze będę miała gości! I będzie Antoś i Weroniczka i Tosia i Hela i Jaś i Helenka! Ale Helenka bije dzieci [cóż - chwilowo jest najmłodsza i musi się jakoś przeBIĆ, ale wiemy, że niebawem jej przejdzie]. I to nawet takie duże jak ja! Takie, co mają już PIĘĆ lat!
Królik: No, i takie co mają TRZY I PÓŁ też!

Sto lat, coraz większa maleńka Myszko, STO LAT!

A zdjęcia też pokażemy, jak je tylko od wujków Magnusa i Marcina wyciągniemy!