Ósma rano. Zamiast wychodzić do przedszkola, Mysikróliki kłębią się na łóżku we względnej ciszy.
- Tato! A Franek mnie uderzył głową w plecy! I ręką też!
- Sio, sio, leć zakładać buty.
Natka wychodzi. Po chwili z pokoju dzieci zaczyna dobiegać szlochanie. Wchodząc, zastaję na łóżku siedzący obraz rozpaczy. Łzy wielkie jak groch płyną po twarzy.
- Myszko, naprawdę nie masz powodu tak płakać.
- MAM! NASTĄPIŁAM NA OPASKĘ!
(tulenie, całowanie w stopę, kurtyna)
6.10.11
27.9.11
Nic w przyrodzie nie ginie
Są takie zdania, których nienawidzimy szczerą niekłamaną nienawiścią. Nienawidzimy, ale i tak powtarzamy do znudzenia.
I oczywiście bez skutku:
"posprzątajcie pokój"
"pozbierajcie klocki"
"nie rozrzucajcie skarpetek"
"ta zabawka jest za droga"
"wystarczy już słodyczy"
i pięć tysięcy innych paskudztw, których obiecywaliśmy sobie nigdy nie używać względem własnych dzieci. (Mi udało się dotrzymać tej obietnicy chyba tylko w jednym wypadku: MysiKróliki nie wiedzą co to "zostawcie rodzynki, są do ciasta" - MnM)(Mi też, nigdy nie usłyszały ode mnie "bo tak się robi" - TnM)
Powtarzamy te mantry do znudzenia i załamani sądzimy, że oni nic sobie z tego nie robią. Zamieniamy się w karykatury własnych rodziców, gdy nagle w samym środku Jasia i Małgosi słychać głos Myszy:
- Jacy oni są grzeczni! Oni na pewno mają porządek w pokoju!
albo gdy Królik zdobył już piątą naklejkę za grzeczność i planuje wyprawę po nagrodę:
- Mamo, a kupisz mi za drogą zabawkę?
I oczywiście bez skutku:
"posprzątajcie pokój"
"pozbierajcie klocki"
"nie rozrzucajcie skarpetek"
"ta zabawka jest za droga"
"wystarczy już słodyczy"
i pięć tysięcy innych paskudztw, których obiecywaliśmy sobie nigdy nie używać względem własnych dzieci. (Mi udało się dotrzymać tej obietnicy chyba tylko w jednym wypadku: MysiKróliki nie wiedzą co to "zostawcie rodzynki, są do ciasta" - MnM)(Mi też, nigdy nie usłyszały ode mnie "bo tak się robi" - TnM)
Powtarzamy te mantry do znudzenia i załamani sądzimy, że oni nic sobie z tego nie robią. Zamieniamy się w karykatury własnych rodziców, gdy nagle w samym środku Jasia i Małgosi słychać głos Myszy:
- Jacy oni są grzeczni! Oni na pewno mają porządek w pokoju!
albo gdy Królik zdobył już piątą naklejkę za grzeczność i planuje wyprawę po nagrodę:
- Mamo, a kupisz mi za drogą zabawkę?
14.9.11
Wespół w zespół
Mama na Myszogrodzie: A wiecie, co będziemy dziś robić po powrocie z przedszkola?
MysiKróliki: BAWIĆ SIĘ!
Mama na Myszogrodzie: Też, ale głównie będziemy razem sprzątać Wasz pokój.
MysiKróliki: Oj nieeeee.
Mama na Myszogrodzie: Ale kochani, na razie jest taki bałagan, że nie można nikogo zaprosić.
Królik: Tak, nie można zaprosić Igi do takiego brudnego pokoju.
Mysz: Ani Tosi! Mamo, a pamiętasz jak ja kiedyś sprzątałam? Swój pokój sprzątałam. Sama!
Mama na Myszogrodzie: Kiedy kochanie?
Mysz: No w grudniu. Sama, samiuteńka i NIKT mi nie pomagał!
hmm... no rzeczywiście nie pamiętam.
Mysz: A wiesz co zrobimy jak znowu przyjdzie św. Mikołaj? Znowu posprzątamy! I będziemy tak sprzątać razem! Zespołowo! Tak wszyscy RAZEM! WSPÓLNYMI SIŁAMI!
Ech, żeby ten św. Mikołaj przychodził częściej... No tak chociaż raz w miesiącu...
MysiKróliki: BAWIĆ SIĘ!
Mama na Myszogrodzie: Też, ale głównie będziemy razem sprzątać Wasz pokój.
MysiKróliki: Oj nieeeee.
Mama na Myszogrodzie: Ale kochani, na razie jest taki bałagan, że nie można nikogo zaprosić.
Królik: Tak, nie można zaprosić Igi do takiego brudnego pokoju.
Mysz: Ani Tosi! Mamo, a pamiętasz jak ja kiedyś sprzątałam? Swój pokój sprzątałam. Sama!
Mama na Myszogrodzie: Kiedy kochanie?
Mysz: No w grudniu. Sama, samiuteńka i NIKT mi nie pomagał!
hmm... no rzeczywiście nie pamiętam.
Mysz: A wiesz co zrobimy jak znowu przyjdzie św. Mikołaj? Znowu posprzątamy! I będziemy tak sprzątać razem! Zespołowo! Tak wszyscy RAZEM! WSPÓLNYMI SIŁAMI!
Ech, żeby ten św. Mikołaj przychodził częściej... No tak chociaż raz w miesiącu...
21.8.11
Przemoc domowa
- Mamo, zobacz, jaką znalazłam naszą starą książkę! To o bandytach! Mamo, jak to się nazywa, kiedy się tak leje dziecko po głowie?
- SŁUCHAM?!?!
- No mamo, wtedy, kiedy się tak leje dziecko po głowie, takie malutkie dziecko!
Widząc moje zdumienie, Mysz pokazała gestem wylewanie sobie czegoś na głowę.
- Aaaaaa! Chrzest!
- Tak! No to jak był chrzest Mai, to tatuś kupił mi tę książkę, wiesz? O popatrz!
I Mysz podała mi "Powrót taty".
PS Tak naprawdę to Mysz sama sobie wybrała i kupiła tę książkę, Tuś tylko dał jej pieniądze.
- SŁUCHAM?!?!
- No mamo, wtedy, kiedy się tak leje dziecko po głowie, takie malutkie dziecko!
Widząc moje zdumienie, Mysz pokazała gestem wylewanie sobie czegoś na głowę.
- Aaaaaa! Chrzest!
- Tak! No to jak był chrzest Mai, to tatuś kupił mi tę książkę, wiesz? O popatrz!
I Mysz podała mi "Powrót taty".
PS Tak naprawdę to Mysz sama sobie wybrała i kupiła tę książkę, Tuś tylko dał jej pieniądze.
19.7.11
Czas na... dietę
Ciąg dalszy emeryckiego tematu rozciągnął się w nieoczekiwanym kierunku. Po urodzinach Mamy na Myszogrodzie Mysz była słyszana, jak mówi Magnusowi:
- Kiedy moja mama była młoda...
- Twoja mama jest młoda, Natko.
- No coś ty! Jest już stara! Wiesz, które miała urodziny? Dziesiąte! Ma DZIEWIĘĆDZIESIĄT lat!
A dziś na rowerkach z Tatą zagaiła refleksyjnie:
- Kiedy będę młoda, to będę dorosłą kobietą i będę rodzić dzieci.
- A teraz jaka jesteś?
- Jeszcze młodsza!
- A ja?
- Też jesteś młody.
- Dziękuję!
- A wiesz, dlaczego dla nas jesteście starzy, jak dziadkowie? Bo jesteście tacy GRUBI!
Hm. A ponton mnie unosił, nawet zalany, chociaż ma nośność 55 kg.
- Kiedy moja mama była młoda...
- Twoja mama jest młoda, Natko.
- No coś ty! Jest już stara! Wiesz, które miała urodziny? Dziesiąte! Ma DZIEWIĘĆDZIESIĄT lat!
A dziś na rowerkach z Tatą zagaiła refleksyjnie:
- Kiedy będę młoda, to będę dorosłą kobietą i będę rodzić dzieci.
- A teraz jaka jesteś?
- Jeszcze młodsza!
- A ja?
- Też jesteś młody.
- Dziękuję!
- A wiesz, dlaczego dla nas jesteście starzy, jak dziadkowie? Bo jesteście tacy GRUBI!
Hm. A ponton mnie unosił, nawet zalany, chociaż ma nośność 55 kg.
14.7.11
Czas na emeryturę
Po urodzinach Myszy nadszedł czas urodzin Mamy na Myszogrodzie:
Mysz: Mamo, które będziesz miała jutro urodziny?
Mama na Myszogrodzie: A który dziś jest? Dwa tysiące jedenasty, no to trzydzieste czwarte.
Mysz: COOO? Mamo, to ty już powinnaś... być BABCIĄ!
Mysz: Mamo, które będziesz miała jutro urodziny?
Mama na Myszogrodzie: A który dziś jest? Dwa tysiące jedenasty, no to trzydzieste czwarte.
Mysz: COOO? Mamo, to ty już powinnaś... być BABCIĄ!
Brzuszki hermetyczne
Wybierając smakołyki do przygotowania na przyjęcie urodzinowe, czytamy sobie przepisy przygotowania:Mama na Myszogrodzie: niebiańskie różane pianki, "... gdy masa stwardnieje pokroić, umieścić w papilotkach i przechowywać w szczelnym pojemniku"
Mysz masując się po brzuszku: Czyli zjeść!
Mama na Myszogrodzie: czekoladowe krówki, "... gdy masa stwardnieje pokroić, umieścić w papilotkach i przechowywać w szczelnym pojemniku"
Mysz masując się po brzuszku: Czyli zjeść!
Mama na Myszogrodzie: maślankowe ciasteczka, "... gdy masa stwardnieje pokroić, umieścić w papilotkach i przechowywać w szczelnym pojemniku"
Mysz masując się po brzuszku: Czyli zjeść!
I tak: pianki wyszły niebiańsko, ciasteczka się zsiadły, a krówki nie stwardniały i dzięki temu mieliśmy przepyszny czekoladowy sos do owoców! Genialne te nasze brzuszki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)