18.10.11

Skojarzenia

Przerwa na planie superprodukcji "Bitwa Warszawska 1920":
Kantyna filmowców.
Ruskie pierogi zajadają Borys i Natasza.
Popijają je barszczem. Ukraińskim.
No zemsta zza grobu normalnie! Yyyy... zza ekranu oczywiście.

16.10.11

Nie czaruję, więc jestem!

- Mamo, a wiesz, że Mulan i Pocahontas istnieją naprawdę?
- Jak to?
- No tak, bo u nich nie ma czarów! A we wszystkich innych to czary są, więc nie istnieją, a Mulan i Pocahontas istnieją!

Rekompensata

MnM: O NIE! Kto przeciął ten piękny rysunek?


















Mysz: Ja.
MnM: Ale daczego?!
Mysz: Oj mamo, ale on był NIE-DO-KOŃ-CZO-NY!
MnM: No to co? Ale był piękny!
Mysz: Wiesz co mamo? To weź ten, on też jest niedokończony:

6.10.11

Co to jest: ma zęby i czai się na dywanie

Ósma rano. Zamiast wychodzić do przedszkola, Mysikróliki kłębią się na łóżku we względnej ciszy.
- Tato! A Franek mnie uderzył głową w plecy! I ręką też!
- Sio, sio, leć zakładać buty.
Natka wychodzi. Po chwili z pokoju dzieci zaczyna dobiegać szlochanie. Wchodząc, zastaję na łóżku siedzący obraz rozpaczy. Łzy wielkie jak groch płyną po twarzy.
- Myszko, naprawdę nie masz powodu tak płakać.
- MAM! NASTĄPIŁAM NA OPASKĘ!
(tulenie, całowanie w stopę, kurtyna)

27.9.11

Nic w przyrodzie nie ginie

Są takie zdania, których nienawidzimy szczerą niekłamaną nienawiścią. Nienawidzimy, ale i tak powtarzamy do znudzenia.
I oczywiście bez skutku:
"posprzątajcie pokój"
"pozbierajcie klocki"
"nie rozrzucajcie skarpetek"
"ta zabawka jest za droga"
"wystarczy już słodyczy"
i pięć tysięcy innych paskudztw, których obiecywaliśmy sobie nigdy nie używać względem własnych dzieci. (Mi udało się dotrzymać tej obietnicy chyba tylko w jednym wypadku: MysiKróliki nie wiedzą co to "zostawcie rodzynki, są do ciasta" - MnM)(Mi też, nigdy nie usłyszały ode mnie "bo tak się robi" - TnM)
Powtarzamy te mantry do znudzenia i załamani sądzimy, że oni nic sobie z tego nie robią. Zamieniamy się w karykatury własnych rodziców, gdy nagle w samym środku Jasia i Małgosi słychać głos Myszy:
- Jacy oni są grzeczni! Oni na pewno mają porządek w pokoju!
albo gdy Królik zdobył już piątą naklejkę za grzeczność i planuje wyprawę po nagrodę:
- Mamo, a kupisz mi za drogą zabawkę?

14.9.11

Wespół w zespół

Mama na Myszogrodzie: A wiecie, co będziemy dziś robić po powrocie z przedszkola?
MysiKróliki: BAWIĆ SIĘ!
Mama na Myszogrodzie: Też, ale głównie będziemy razem sprzątać Wasz pokój.
MysiKróliki: Oj nieeeee.
Mama na Myszogrodzie: Ale kochani, na razie jest taki bałagan, że nie można nikogo zaprosić.
Królik: Tak, nie można zaprosić Igi do takiego brudnego pokoju.
Mysz: Ani Tosi! Mamo, a pamiętasz jak ja kiedyś sprzątałam? Swój pokój sprzątałam. Sama!
Mama na Myszogrodzie: Kiedy kochanie?
Mysz: No w grudniu. Sama, samiuteńka i NIKT mi nie pomagał!

hmm... no rzeczywiście nie pamiętam.

Mysz: A wiesz co zrobimy jak znowu przyjdzie św. Mikołaj? Znowu posprzątamy! I będziemy tak sprzątać razem! Zespołowo! Tak wszyscy RAZEM! WSPÓLNYMI SIŁAMI!

Ech, żeby ten św. Mikołaj przychodził częściej... No tak chociaż raz w miesiącu...

21.8.11

Przemoc domowa

- Mamo, zobacz, jaką znalazłam naszą starą książkę! To o bandytach! Mamo, jak to się nazywa, kiedy się tak leje dziecko po głowie?
- SŁUCHAM?!?!
- No mamo, wtedy, kiedy się tak leje dziecko po głowie, takie malutkie dziecko!
Widząc moje zdumienie, Mysz pokazała gestem wylewanie sobie czegoś na głowę.
- Aaaaaa! Chrzest!
- Tak! No to jak był chrzest Mai, to tatuś kupił mi tę książkę, wiesz? O popatrz!
I Mysz podała mi "Powrót taty".

PS Tak naprawdę to Mysz sama sobie wybrała i kupiła tę książkę, Tuś tylko dał jej pieniądze.