10.3.12

Sposób na porządek

- Mamusiu, zaprosiłam na jutro koleżanki na film.
- Dobrze, kochanie, czyli posprzątasz dzisiaj wasz pokój?
- ...
- Nie wpuścisz chyba koleżanek do tego bałaganu?
- To może... To może zrobimy taki napis: "STOP! Zakaz wstępu!"

Zważywszy, że pokój wygląda aktualnie tak:

po dłuższej dyskusji Mysz zgodziła się na przeniesienie dziewczęcego kina na przyszły tydzień.

P.S.
Mysz z uwagą przygląda się powyższemu zdjęciu, aż w końcu wykrzykuje z radością:
- TU jest! Czyli skoro na tym zdjęciu jest ta moja gazetka, to może ona tam jeszcze jest w tym moim pokoju?
I tak oto odnalazła się dawno zaginiona gazetka z wróżkami (której nota bene bynajmniej na tym zdjęciu dostrzec nie potrafię).

No już bez przesady!

- A jak będę dorosły, to sam będę decydował, kiedy iść na basen!
- Tak, Króliczku.
- I będę jeździł Mazdunią. I Polówką też.
- A będziesz mnie woził?
- No pewnie!
- A będziesz się też mną opiekował?
- Tak!
- I będziesz mi dawał jedzonko i lekarstwa?
- Nie, no już bez przesady! Takie rzeczy to ty sama możesz robić.

29.2.12

Franek i inne chłopaki

Byłam dziś na zebraniu rodziców. W przedszkolu. W grupie Króliczka.
Wyjaśniono nam (po raz kolejny, ale i tak nigdy za wiele), że pięciolatki będą mogły zdecydować o wyborze zerówki lub pierwszej klasy, a czterolatki mają przed sobą jeszcze dwa lata w przedszkolu.
Potem pani Asia mozolnie odczytała i opisała piętnaście kolejnych sfer nauczania sześciolatków.
- Ale pani Selenka mówiła, że to będzie zebranie na temat złego zachowania naszych dzieci! - nie wytrzymała jedna z mam.
- Naprawdę? - dziwi się pani Asia - ale pani Selenka jest chora i nie mogła przyjść.
- Nie szkodzi, ale co z zachowaniem naszych dzieci? - denerwuje się jeden z tatusiów.
- Hmm. To może później opowiem indywidualnie? - próbuje wymknąć się pani Asia.
- Nie, nie, proszę nam powiedzieć o co chodzi.
- Cóż, muszę przyznać, że ta grupa jest wyjątkowo trudna. Ale może naprawdę opowiem każdemu na osobności?
- Ale jak to trudna? To znaczy, że co się dzieje? - dopytuje się wspomniany tatuś.
Na chwilę zapadła bolesna cisza.
- No dobrze. Proszę państwa. Uczę w przedszkolu już od dwudziestu lat i jeszcze nigdy nie trafiła nam się taka grupa. Jeszcze nigdy nie miałyśmy z żadną grupą tylu kłopotów. Dobrało się kilka takich osób [tu znaczące spojrzenie wypalające dziurę wyjątkowo nie w moim nosie, bo Królik od czterech dni bije rekordy grzeczności i mówią już o tym panie ze wszystkich grup!], które kompletnie dezorganizują pracę wszystkich. Dzieci sobie dokuczają, zaczepiają się, przeszkadzają sobie, nie słuchają nas, nie skupiają się, na podwórku chowają się po krzakach podczas zbiórki, celują kamyczkami w samochody za ogrodzeniem...
Tu odpłynęłam, bo jakoś tak nagle przypomniał mi się "Mikołajek" i wizytacja, na zakończenie której:
"Inspektor podszedł do pani i uścisnął jej rękę.
- Mam dla pani wiele podziwu - oświadczył. - Jeszcze nigdy, tak jak dzisiaj, nie zdałem sobie sprawy, jak wzniosłą służbą jest nasz zawód. Proszę nie rezygnować! Odwagi! Brawo!
I wyszedł pośpiesznie razem z dyrektorem."

12.2.12

W drodze powrotnej z Kutna

Wracamy z oględzin camperów, o czym więcej może potem.
N: Dwunasty lutego. To pojutrze jest rewia na lodzie!
MnM: Nie, Natko, pojutrze są Walentynki.
N: Walentynki, dzień zakochanych! To ja wam zrobię laurki. Takie z serduszkami.
F: Ja też! A jak się robi serduszka?
N: Nie wiesz, jak się robi serduszka? O tak: haczyk w jedną stronę, potem haczyk w drugą stronę, ale tak, żeby się dotykały. Takie kółeczka na górze i takie ostrza na dole.
F: A, jak Ostateczny Pajęczarz!

5.2.12

Nie-wrogie przejęcie

Wstaje człowiek nocą na chwilę. Idzie sobie do kuchni czy do toalety. Cichutko, żeby nie pobudzić śpiochów.
Wraca i już wie - wszystkie starania na nic! I tak się zorientowali! I już zdobyli twoją poduszkę!

I nawet nie można się na nich pogniewać, bo mierzą nastraszliwszą bronią:
widokiem śpiącego maleństwa.

Ech, skruszona bierzesz koc i wędrujesz do opuszczonego przed chwilą, małego łóżeczka. Będzie trochę niewygodnie, ale przynajmniej nie dostaniesz niespodziewanego kopniaka pod żebro.

Oj tam, razem nie będzie przecież tak ciasno.
W każdym razie dopóki jeszcze Melon nie zacznie się pchać.

Nowa ja-kość

- Mamo, jaka szkoda, że tak bez pytania obcięłaś sobie włosy! Wcześniej byłaś taka śliczna.
Cóż - Mysz nie jest zachwycona, a Wy?

Mysz awansuje

Dzisiaj Natka postanowiła zjeść jajecznicę, a skoro już ją robiła, to zrobiła dla wszystkich. SAMA! Po czym ją ponakładała i podała. Tata tylko pozmywał.
To coś więcej niż samodzielność.
(jajecznica była pyszna!)